Wysoka inflacja to obecnie najpoważniejszy problem związany z europejską gospodarką. Dotyka również strefę euro.

„Jej przyczyn należy się dopatrywać w czynnikach zewnętrznych, takich jak przede wszystkim działania Rosji w Ukrainie, które mają wpływ na ceny surowców energetycznych oraz żywności” – mówiła minister finansów, Magdalena Rzeczkowska w wystąpieniu podczas uroczystego otwarcia Europejskiego Kongresu Finansowego.

Jak zaznaczyła, resort finansów jest świadomy tego, że „zwiększanie wydatków publicznych może opóźnić schodzenie inflacji na bardziej akceptowalne poziomy i dlatego zamierzamy tutaj bardzo ostrożnie podchodzić do nowych wydatków”.

„Plany to ograniczanie wydatków sektora publicznego w stosunku do PKB z 44,4 proc w tym roku do 42.2 proc w 2025 roku – zapowiedziała minister finansów. – Zgodnie z planami będzie spadał dług całego sektora instytucji rządowych i samorządowych i planujemy, że w 2025 r. będzie on wynosił poniżej 50 proc. PKB” – dodała.

„Przed nami zapewne spowolnienie gospodarcze, a wolniejszy wzrost gospodarczy niewątpliwie pomoże w walce z inflacją” – stwierdziła Magdalena Rzeczkowska.

Według niej nie można jednak dopuścić do sytuacji, kiedy działania rządu, MF, NBP zbyt silnie zgłuszą aktywność gospodarczą. Podkreśliła, że wobec nadchodzącego spowolnienia kluczową rolę w gospodarce będą odgrywały inwestycje.

„Rodzi się podstawowe pytanie – jak przeprowadzić dezinflację? Musimy utrzymać trend wzrostu gospodarczego i jednocześnie nie doprowadzić do głębokiego zbiednienia społeczeństwa. Musimy wypracować efektywne rozwiązanie” – przekonywał Jerzy Hausner, przewodniczący Rady Programowej Open Eyes Economy Summit, członek Rady Polityki Pieniężnej w latach 2010-2016.

Według Marka Belki, posła do Parlamentu Europejskiego, byłego prezesa Rady Ministrów oraz byłego prezesa NBP, jeśli inflacja przekracza pewne tempo wzrostu, komplikuje to życie gospodarcze. Staje się dolegliwa ekonomicznie i społecznie.

„Mrzonką jest myślenie, że inflację można utrzymać na pewnym, stałym i niskim poziomie. Dwa punkty procentowe można utrzymywać, bo właściwie nie jest to inflacja, ale ośmiu procent już nie. Inflacja się samonapędza się, jest nie do utrzymania – przekonywał Marek Belka. Podkreślił, że jest pesymistą w jej kwestii. – Teraz nie ma możliwości ograniczenia tempa inflacji bez zbiednienia społeczeństwa” – dodał europoseł.

Giovanni Callegari, Head of Economic and Risk Analysis, European Stability Mechanism, zgodził się z Belką, ale jednocześnie dodał, że istnieją sposoby ograniczania negatywnych skutków inflacji na społeczeństwo. Jednym z nich są przemyślane działania informacyjne.

„Musimy chronić najbardziej narażone grupy społeczne. Ważne jest budowanie wiarogodności decydentów i polityków odpowiedzialnych za politykę finansową. Muszą dbać o jakość komunikatów, tłumaczyć i wyjaśniać, jakie działania podejmują, co robią, dlaczego, jakie ryzyka to może ze sobą nieść” – wyliczał Giovanni Callegari.

Oldřich Dědek, członek zarządu Czech National Bank, przytoczył dwa podejścia do kwestii inflacyjnych.

„Europejski Bank Centralny niechętnie podnosi stopy procentowe, a z drugiej strony obserwujemy znaczne podwyżki stóp w Polsce, czy na Węgrzech. Działamy na wyczucie, osobiście nie jestem przekonany, czy agresywna reakcja na inflację jest właściwa. Czas pokaże” – przekonywał Oldřich Dědek.

Według Jerzego Hausnera inflacja ma kumulatywną naturę.

„Każde zachodzące zjawisko napędza kolejne. Nie można przerwać inflacji jednym ruchem. Nie chodzi tylko, żeby zejść do poziomu 2,5 proc., ale by trend spadku cen został na trwałe osiągnięty” – podsumował Hausner.

Europejski Kongres Finansowy odbywa się w dniach 6-8 czerwca w Sopocie.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

 


Treść pochodzi z serwisu: pap-mediaroom.pl

Wykorzystujemy pliki cookies.    Polityka Prywatności    Informacje o cookies
AKCEPTUJĘ